Dziś Bogusław Polch kończyłby 79 lat! Oceniamy jego wiedźmińskie komiksy!

Podziel się

Jako redaktorka wiedźmin.online mam wielki zaszczyt współdzielić datę urodzin z wybitnym twórcą komiksów, Bogusławem Polchem! Jako fanka jego twórczości postanowiłam więc zapoznać się z komiksową adaptacją uniwersum wiedźmińskiego, w oczekiwaniu na piąty już tom serii Wiedźmin od Dark Horse (o czym możecie przeczytać w poprzednim artykule!).

Próbując oceniać twórczość Polcha w obrębie uniwersum wiedźmińskiego należy pamiętać, że komiksy te były pierwszą adaptacją opowiadań Sapkowskiego, stworzone w latach 90. i mające specyficzny klimat tamtej epoki. Geralt, którego wizerunek wykreowany przez polskie komiksy był inspiracją dla późniejszych twórców wiedźmińskich tekstów kultury, został stworzony na wzór amerykańskich ikon superbohaterskich, takich jak Supermen. Widać to wyraźnie w sposobie rysowania postaci, charakterystyczna, ostra kreska Polcha świetnie oddaje surowość świata wiedźmińskiego, nawet jeśli sama grafika już dzisiaj uznawana jest za niezbyt piękną i zachwycającą. Ten klimat lat 90., specyfika komiksu tamtych czasów jest w tworach Polcha szczególnie widoczna, niektóre postaci (takie jak Jaskier) są wręcz karykaturalnie przedstawione.

Jeśli ktoś narzeka na zbyt muskularną fizjonomię Netflixowego Geralta, to co powiecie na ten komiksowy wariant?

Jednak polskiemu twórcy komiksów nie zawdzięczamy tylko charakterystycznej twarzy białowłosego Geralta, ale również m.in. wiedźmiński medalion w formie płaskorzeźby czy pierwsze okładki cyklu książkowego i tomów opowiadań. No właśnie, opowiadania. To one były źródłem fascynacji Polcha postacią wiedźmina, nie dziwne więc, że pierwsze komiksy były właśnie adaptacją tychże tekstów. Bardzo udanymi zresztą: fabuła w większości została zachowana niemalże bez zmian, jedynym sporym odstępstwem jest zakończenie opowiadania Droga, z której się nie wraca – w komiksie Korin rzeczywiście jest ojcem Geralta. Poza adaptacją historii Visenny, matki Białego Wilka, otrzymaliśmy jeszcze 5 innych zeszytów, z których jeden jest dziełem autorskim (mowa tutaj o komiksie Zdrada).

Gdybym miała stwierdzić, która z adaptacji najbardziej mi się podobała, to bez wahania wskazałabym Granicę możliwości. Dlaczego? Od zawsze miałam słabość do smoków, a postać Borcha jak i przesłanie całego opowiadania zostało w komiksie odtworzone bardzo dobrze. Grafika oddaje wiedźmiński klimat, dialogi prawie że wyjęte z opowiadania. Autor co prawda dokonał na początku nadbudowania fabularnego względem pierwowzoru, jednak jest to na tyle czytelne i spójne z fabułą, że nie odczuwa się dyskomfortu poznawczego. Pomysłowy design postaci, kadrowanie, a także dbałość o szczegóły jest widoczna na każdej stronie. Bardzo cenię też sobie nawiązanie do innego opowiadania Sapkowskiego – Mniejsze zło. Akcja i dydaktyzm, tak szczególnie ważne w twórczości Sapkowskiego, komiksy zawierają w świetnie skomponowanej warstwie artystycznej i rozrywkowej. To wszystko sprawia, że właśnie Granicę możliwości czytało mi się najlepiej (choć inne tytuły nie odstają poziomem od tego zeszytu).

Fragment komiksu Granica możliwości autorstwa B. Polcha.

Niestety najsłabiej oceniam Zdradę, autorski komiks Polcha, opowiadający o młodości Geralta i sporze Wilków z Kotami. Doceniam zamysł narracyjny i artystyczny, jednak całość w oczach wieloletniego fana uniwersum wypada przeciętnie. Ma się wrażenie, że cała historia opowiedziana w tym komiksie nie trzyma się zasad świata wykreowanego przez Sapkowskiego, jest stworzona jakby w oderwaniu, pewne elementy tej opowieści sprawiają, że ciężko czytelnikowi uwierzyć w prawdopodobieństwo zdarzeń. Jednak i ten komiks pod względem artystycznym oceniam wysoko, widać mistrzostwo kreski Polcha, jego dbałość o szczegóły i kolorystykę. Niestety, Zdrada nie ma tego czegoś, co stało się elementem atrakcyjnym w przypadku reszty komiksów. Brak tu Sapkowskiej ironii, pewnego morału wybijającego się nie tylko z czynów bohaterów, ale też z dialogów. Być może specyficzna forma narracyjna, którą jest komiks, nie była wówczas jeszcze tak bardzo płynna w swej formie, by móc dobrze przedstawić zamysł fabularny tejże historii.

Całość komiksów polskich prezentuje się jednak bardzo dobrze. Nie mamy tu wielu nieścisłości fabularnych, zabawy schematami czy historią, co mogłyby niewątpliwie wpłynąć na odbiór adaptacji w sposób negatywny. Świat wykreowany przez Sapkowskiego był swego czasu świętością dla fanów (i nadal częściowo jest), dlatego samowolka autora nie jest tu zbyt widoczna. Pod względem artystycznym komiksy, jak na owe czasy, utrzymywały znakomity poziom, jednak bardzo szybko się zestarzały. Szkoła Polcha odeszła w niebyt, przez co najpewniej ciężko jest młodszemu pokoleniu sięgnąć po jego prace. Dodatkowo schematyczność i przewidywalność wiedźmińskich komiksów (za wyjątkiem oczywiście Zdrady) nie przyciąga nowych odbiorców, wszakże opowiadania czytają praktycznie wszyscy, dlatego lektura prac Polcha nie wnosi niczego nowego, jak chociażby teksty Paula Tobina. Seria komiksów od Dark Horse opowiada zupełnie nowe historie, dlatego przyciąga do siebie więcej czytelników niż twory lat 90.

Niedługo doczekamy się 5 tomu przygód Geralta w formie komiksu od Dark Horse.

Jednak warto doceniać pierwsze próby adaptacyjne związane z Wiedźminem. Polskie komiksy są dowodem na zainteresowanie, którym cieszyły się opowiadania i najpewniej były motorem napędowym dla innych adaptacji. Bogusław Polch przetarł ścieżki dla młodszych twórców, nie tylko dla scenarzystów i rysowników komiksowych, ale też dla reżyserów i twórców gier! A to, że rysunkowe przygody Geralta i spółki nie są tak atrakcyjne dla większości odbiorców jak reszta dzieł kultury, to zupełnie inny temat do dyskusji. W końcu opowiedzenie historii i wyjaśnienie zawiłości wiedźmińskiego świata za pomocą kadrów komiksowych nie należy do rzeczy łatwych. I chociażby za tę próbę należą się Polchowi brawa!


Podziel się

Dodaj komentarz